buzka tata

kropeczki

wywiady – artykuły

Oto artykuły, które napisałam dla portalu internetowego ladymama.pl, przeznaczonego dla rodziców, które ukazały się w dniu 26.05.2011r.:

http://ladymama.pl/cmspage/66/n-a

http://ladymama.pl/cmspage/80/n-a

http://ladymama.pl/cmspage/76/n-a

http://ladymama.pl/cmspage/49/n-a

Oto mój kolejny komentarz, jakiego udzieliłam w Tygodniku „Przegląd”, który ukazał się w 19 numerze gazety, w dniu 09 maja 2011 roku. Swoją opinią odniosłam się do wypowiedzi pana Andrzeja Laskowskiego – Kierownika Pracowni Resocjalizacji i Socjoterapii w Ośrodku Rozwoju Edukacji w Warszawie.

Artykuł dotyczy zagadnienia: Zawarcie związku małżeńskiego, czy też życie w konkubinacie ? Jak takie decyzje rodziców wpływają na postrzeganie świata przez dzieci.

Temat artykułu: „Nieślubne dzieci pokolenia JP II”.

Cały artykuł można przeczytać poniżej:

http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/nieslubne-dzieci-pokolenia-jpii/n-a

A tutaj cytuję fragment z udziałem mojej wypowiedzi:

Wolność i odpowiedzialność

“…Pozostaje pytanie, jak zmiany obyczajów wpływają na dzieci. Czy fakt, że rodzice wybrali związek nieformalny, będzie miał dla nich znaczenie? – Najmłodszym jest to obojętne. Dla nich istotne jest to, że mają dwoje rodziców, którzy je kochają, mieszkają z nimi i wspólnie się o nie troszczą – tłumaczy Sylwia Kowalska, pedagog zajmująca się wspieraniem umiejętności wychowawczych rodziców. – Wątpliwości mogą przyjść później, kiedy otoczenie uświadomi dziecku, że coś w związku jego rodziców jest inne niż w domach rówieśników. Zaczną się pytania o zdjęcia ze ślubu, o nazwisko.
Jednak jak przekonuje pedagog, także to nie musi być problemem. Tak długo, jak dziecko czuje się kochane i ma pełną rodzinę, kwestia jej prawnych uwarunkowań nie jest istotna. Trudności zaczynają się w chwili, gdy związek się rozpada. – Nieobecność jednej strony, zwykle jest to ojciec, zawsze ma znaczenie. Dziecko potrzebuje kontaktu z obojgiem rodziców i wzorców obu płci – tłumaczy. – Więzi z mamą i tatą są różne i tak samo ważne dla rozwoju emocjonalnego.
Problemem bywają też zmiany partnerów. Jeśli w życiu dziecka regularnie będą się pojawiać nowi „wujkowie” bądź przyjaciółki taty, znacznie trudniej będzie mu zrozumieć, na czym polega mechanizm funkcjonowania rodziny i jak kształtują się więzi. – Nie wiadomo, jak takie zmiany wpłyną na dziecko – tłumaczy Sylwia Kowalska. – Każda taka zmiana jest dla dziecka rewolucją. Nie można po prostu przyprowadzić pana z walizką i powiedzieć: on teraz z nami mieszka.
Odpowiedź na pytanie, jak w przyszłości będzie wyglądała rodzina, skoro jej normy prawne i obyczajowe są coraz słabsze, jest dziś niepewna. Polacy, choć zmieniają podejście, wciąż częściej niż zachodni sąsiedzi ostatecznie wybierają model tradycyjny…”

Oto artykuł o “Szczęśliwej Rodzinie”, który ukazał się w dniu 14 grudnia 2010 roku, na łamach portalu internetowego lulles.pl:

“…Jako rodzice wiemy, że nie zawsze łatwo jest zapanować nad swoimi dziećmi. Czasem nasze pociechy potrafią doprowadzać nas do płaczu lub histerii. Gdzie w takiej sytuacji szukać pomocy, w jaki sposób wychowywać dzieci? Oczywiście możemy wesprzeć się na naszej rodzinie poprosić o pomoc dziadków, lub inne osoby z naszego najbliższego otoczenia. Jednak i to nieraz nie jest wystarczające.

W odpowiedzi na potrzeby Rodziców, Wychowawców i Opiekunów, którzy doświadczając trudności w wychowywaniu Dzieci i Nastolatków oraz  poszukują odpowiedzi na wiele trapiących ich pytań, powstała „Szczęśliwa Rodzina”.  Ich zadaniem jest  wspieranie umiejętności wychowawczych dorosłych, poprzez rozwianie wszelkich wątpliwości wychowawczych i przekazanie odpowiedzi na niepokojące ich zapytania.

Bywa tak, że dorośli czasami nie mają już siły na swoją Pociechę, nie mają pomysłów, albo po prostu nie wiedzą, jak wybrnąć z kłopotliwej sytuacji, bo dziecko np. ciągle nie słucha. Na organizowanych warsztatach wychowawczych uczą i podpowiadają metody dzięki, którym dziecko zaczyna słuchać. Zdobywanie umiejętności wychowawczych, odbywa się poprzez aktywne uczestnictwo w zajęciach, wymianę doświadczeń, zamienianie się w Dzieci, tak aby lepiej zrozumieć ich punkt widzenia. Warsztaty wyzwalają w Rodzicach wiele emocji, często wzruszeń, odkrywają  rzeczy, których wcześniej nie zauważali.

Skutecznych porad wychowawczych udzielają  także na indywidualnych konsultacjach pedagogicznych podczas, których pracują z konkretną rodziną i skupiają się na faktycznych sytuacjach, które ją niepokoją. Wspólnie starają się wypracować rozwiązania zmierzające do poprawy stosunków między Rodzicami i Dziećmi. Rodzice otrzymują propozycje sposobów pracy z dzieckiem, odpowiednie metody pedagogiczne oraz rozwiązania, które pozwolą im skorygować popełniane niedociągnięcia wychowawcze i zmienią dotychczasowe zachowania dziecka.

Z ich porad może skorzystać każda osoba, która:

  • doświadcza trudności w wychowywaniu,
  • chce się więcej dowiedzieć o tym, jak w prawidłowy sposób odczytywać zachowania i intencje dziecka,
  • chce wiedzieć, jak sobie poradzić z własnymi emocjami kierowanymi pod adresem dziecka i co zrobić żeby w domu panowała atmosfera radości i szczęścia.

Ponadto Szczęśliwa Rodzina oferuje wsparcie, i świadomość, że z naszymi problemami nie pozostajemy sami…”

http://www.lulles.pl/rodzice-tez-czasem-potrzebuja-szkoly/735/

Oto mój komentarz, jakiego udzieliłam w Tygodniku „Przegląd”, który ukazał się w 35 numerze gazety, w dniu 05 września  2010 roku. Swoją opinią odniosłam się do wypowiedzi  pana Andrzeja Laskowskiego – Kierownika Pracowni Resocjalizacji i Socjoterapii w Ośrodku Rozwoju Edukacji w Warszawie.

Artykuł dotyczy problemów, jakie pojawiają się, z umieszczaniem dzieci i młodzieży w Młodzieżowych Ośrodkach Wychowawczych oraz Młodzieżowych Ośrodkach Socjoterapii.

Temat artykułu: „Ratunek przed upadkiem”.

„… Potrzeba więcej pedagogów ulicy i sprawnie funkcjonujących na terenie szkół zespołów do spraw specjalnych potrzeb edukacyjnych uczniów. Nie można biernie czekać, aż sytuacja dziecka i jego rodziny tak bardzo się pogorszy, że sprawą będzie musiał zajmować się sąd rodzinny i nieletnich.

Z taką oceną zgadzają się specjaliści pracujący z młodzieżą. Sylwia Kowalska, pedagog specjalizująca się w resocjalizacji i pełniąca funkcję kuratora sądowego, prowadząca także szkolenia i warsztaty dla rodziców dzieci z problemami wychowawczymi, potwierdza, że oddanie dziecka do ośrodka zamkniętego jest ostatecznością. – Najważniejsza jest praca z całą rodziną – tłumaczy. – Wtedy istnieje większa szansa skutecznej pomocy. Zwykle problemy z dzieckiem są wynikiem nieprawidłowego funkcjonowania rodziny, wychowania otrzymywanego w domu i wartości, jakie przekazują dziecku rodzice. Jeśli nie pracuje się kompleksowo, w kontakcie z całym środowiskiem, trudniej jest zdiagnozować przyczyny problemów i je rozwiązać. Trzeba jednak uświadomić nastolatkowi i jego bliskim, że ustanowienie nadzoru kuratora nie jest karą, lecz pomocą. Inaczej będzie za wszelką cenę unikał przyznania się do popełnionych błędów, a socjalizację będzie kojarzyć z przymusem. Nieletni pozostający w ośrodku kiedyś przecież z niego wyjdzie. Co wtedy? – Jeśli dzieciaki nie znają innego domu i sposobu funkcjonowania niż ten, który widzą na co dzień w domach rodzinnych, trudno oczekiwać, że nie będą powielać tych wzorców – tłumaczy Kowalska….”

( Cały artykuł w załączeniu poniżej )

Artykuł_cz.1 Artykuł_cz.2

http://www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=artykul&id=16861

Oto wywiad, jakiego udzieliłam na łamach portalu trojmiasto.pl w dniu 6 lipca 2010 roku.

Temat: Jak zdobyć ( i nie stracić ) autorytet u własnego dziecka?

Wychowujemy nasze dzieci, troszczymy się o nie i poświęcamy im. W zamian oczekujemy “tylko” szacunku. Ale żeby dziecko uznało nas za autorytet, potrzeba więcej zaangażowania w budowę więzi rodzinnych.
W dobie Internetu i telewizyjnych idoli nie jest to zadanie łatwe. O tym, jak łatwo stracić szacunek w oczach naszych dzieci, i na jakie wyzwania musimy być przygotowani, chcąc odzyskać autorytet, rozmawiamy z pedagogiem Sylwią Kowalską

Czy autorytet rodzica to coś, co nam, rodzicom, należy się z samego faktu sprawowania władzy rodzicielskiej?

Na autorytet każdy rodzic musi sobie zwyczajnie zapracować, a nie jest to łatwe zadanie.
W dobie rozwijającej się cywilizacji, komputerów i wszelakich dobrodziejstw, zapracowani i zabiegani rodzice często nie zauważają pierwszych symptomów, świadczących o tym, że dla dziecka to nie oni są już najważniejsi, a np. koledzy.

Nierzadko rodzice myślą, że dziecko rodzi się ze świadomością tego, iż powinno ich szanować. Jednak to nie prawda, bo to rodzice muszą wpoić dzieciom te wartości, którymi chcieliby być obdarzani. Mało tego, sami również muszą ich przestrzegać, ponieważ to od nich dzieci uczą się, najczęściej przez obserwację. Aby więc wymagać czegoś od dziecka, sami musimy dać mu przykład, że pewne rzeczy i dla nas są ważne.

Co możemy zrobić, jakiego rodzaju działania podjąć, gdy uświadomimy sobie, że nasze dziecko znalazło autorytet poza domem i nie jest to wzorzec pozytywny?

Często rodzice zwracają się do mnie z problemem, dotyczącym utraty autorytetu u dzieci, a co za tym idzie – braku szacunku. Wtedy pytam, czy sam rodzic ma szacunek do swojego dziecka, skoro oczekuje takiego zachowania? “No, ale jak to? Przecież szacunek mi się należy, bo jestem rodzicem” – odpowiadają. Pytam więc, co robi, gdy chce, aby dziecko zachowywało się tak, jak od niego wymaga? Słyszę wtedy odpowiedź: “czasami krzyczę, nakazuję, przekupuję moje dziecko, manipuluję, straszę”. Tymczasem przez nakazy i przymuszanie nie zbudujemy wzajemnego szacunku. Pożądany efekt możemy osiągnąć nie drastycznymi metodami, a zmianą nastawienia dziecka, tak aby z rodzicem współpracowało, a nie robiło na przekór. I da się to osiągnąć.

Co jest ważniejsze w budowaniu odpowiednich relacji rodzinnych: wzmacnianie pozytywnych zachowań czy może skupianie się na eliminowaniu negatywnych?

Jeżeli dziecko nie sprawia kłopotów wychowawczych, to rodzic przyjmuje, że tak ma być i zawsze tak będzie. Przestaje chwalić swoją pociechę, nie reaguje na pozytywne zachowania dziecka. Ono wtedy czuje się niedoceniane i wzrasta w świadomości, że rodzice poświęcają mu swój czas tylko wtedy, gdy jest niegrzeczne.

Aby być autorytetem dla dziecka, rodzic powinien stawiać mu jasne i konkretne wymagania oraz konsekwentnie ich przestrzegać. Dzięki temu dzieci wzrastają w poczuciu bezpieczeństwa, ponieważ wiedzą, co im wolno, a czego nie, co jest istotnym czynnikiem w procesie wychowania. Ważne jest również dotrzymywanie przez rodziców danego słowa, ponieważ wtedy dzieci wiedzą, że mogą na rodzicu polegać i cenią go.

Autorzy poradników dla rodziców, opiekunów i wychowawców podkreślają, że szacunek to konsekwencja pozytywnych relacji, łączących członków rodziny, ale jak je zbudować?

Rodzice powinni słuchać, co mówi do niech dziecko, jeżeli chcą, żeby ono również ich słuchało. Rodzice powinni poważnie traktować problemy dziecka, o których ono mówi. I dopóki o nich mówi, powinni się z tego cieszyć.

Czy metoda na “dobrego i złego policjanta”, często stosowana przez rodziców, sprawdza się w budowaniu autorytetu?

Nie. Autorytet traci się również, podważając decyzję drugiego rodzica i gdy jeden rodzic zaprzecza drugiemu. Bagatelizowany w ten sposób rodzic czuje się lekceważony, wątpi w swoje zdanie i wycofuje się z procesu wychowania. Dziecko od razu zauważa takie sytuacje, wykorzystuje słabości rodziców i np. zaczyna łobuzować, aby zwrócić na siebie uwagę rodzica wycofanego. I znowu rodzi się to samo pytanie: dlaczego moje dziecko stało się niegrzeczne? Gdzie się podział mój autorytet? Jak widać, nieświadomie, ale to rodzice sami go gdzieś zapodziali.

Aby odnieść sukces wychowawczy i być autorytetem dla dziecka, rodzic powinien: mówić mu prawdę, umieć przyznać się do popełnianych błędów, być wymagającym i konsekwentnym, jeśli coś obiecuje, to dotrzymuje słowa, traktować poważnie problemy dziecka oraz wpajać dziecku pozytywne wartości życiowe, równocześnie samemu je przestrzegając.

http://dziecko.trojmiasto.pl/Jak-zdobyc-i-nie-stracic-autorytet-u-wlasnego-dziecka-n40104.html

buzka mama kropka kropka kropka kropka buzka nastolatek